Ani rusz bez dodatków florystycznych

Gdy kiedyś usłyszałam o syndromie pustego gniazda, pomyślałam, że psychologowie to już nie mają co wymyślać i coraz to dziwniejsze rzeczy ludziom wmawiają. Trochę lat później, moje dzieci wyfrunęły z gniazda i odczułam „to” na własnej skórze. Musiałam o siebie zadbać, bo ciągle czułam pustkę. Zapisałam się do „szkoły”.

Piękne kwiaty wymagają pięknej oprawy

dodatki florystycznePoszłam na Uniwersytet Trzeciego Wieku i na kurs florystyczny. Pierwszy był dla zabicia czasu, a drugi, ponieważ od zawsze moją pasją były kwiaty. Jednak bukieciarstwo było w amatorskim wydaniu, a ja nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak dodatki florystyczne. Dla przeciętnego człowieka bukiet to piękne kwiaty, które się wręcza lub dostaje, a na kursie zobaczyłam, że każdy kwiat ma swoje miejsce w bukiecie. Dowiedziałam się co to są rafia i sizal oraz jak wygląda feniks. Kiedyś kwiatami się tylko zachwycałam, znając ich podstawowe rodzaje. Teraz wiedziałam jaką gąbkę dobrać do bukietu i kiedy nie dodawać wstążki. Jak zrobić konstrukcję do wieńca czy które kwiaty pasują do sezonów roku. Nawet poznałam rodzaje klejów i drucików! Moja twórczość przestała być chaotyczna i dawała mi coraz więcej radości. Wiedziałam, że jest to tylko zajęcie hobbystyczne, co nie przeszkadzało mi w zakupie paru dodatków i tworzeniu w domu sztucznych bukietów. Przecież w wolnych chwilach mogłam robić nawet wieńce, choć tego nie lubiłam, bo iglaste gałązki nie są moimi ulubieńcami. Za to uwielbiam kalie. Wiosną zaczęłam malować styropianowe jajka, zimą malowałam bombki, zaczęłam robić stroiki.

Nareszcie przestałam myśleć tylko o swoich dzieciach i zajęłam się ponownie sobą. Cieszę się, że jakoś podjęłam ten trud powrotu do aktywności. Nie jest to łatwe i czasem potrzeba dużej mobilizacji, a jednak mi się udało. Teraz jestem znów szczęśliwa i pokazuję innym ludziom, że los nasz jest w naszym rękach. Żadnych innych.

O autorze: Daria